Z dozą gracji …

Każdy konkurs niesie za sobą niezliczone ilości treningów. Treningów formy, figury, choreografii, gracji, wdzięku i czego jeszcze się da. Czy aby na pewno uda się w tak krótkim czasie zdobyć te wszystkie umiejętności?

Sama byłam kiedyś jedną z setek uczestniczek konkursów Miss oraz uczestniczyłam w wielu castingach. Są one różne pod względem wymagań, jedne stawiają oczekiwania posiadania umiejętności, inne niekoniecznie. W przypadku tych drugich, według organizatorów, nabywa się ich podczas przygotowań np. do finału Miss. I o tym chcę napisać, ponieważ wciąż jestem rozczarowana. 

Mówi się (mam tu na myśli przygotowania do konkursu Miss), że kandydatki do tytułu nauczą się wszystkiego podczas zgrupowań przed finałem. Fakt, te zgrupowania to prawdziwa „orka”, ale standardowo szlifuje się wszystko, poza tym co najważniejsze: postawa, chodzenie w szpilkach i prezentacja podczas konkursu. Nie oceniam, bo nie mam takiego prawa, ale pisze obserwacje, a obserwuję konkursy od lat na wielu ich szczeblach. Zawsze zauważam ten sam problem tzw. „niedoróbki”. Dziewczyny ćwiczą intensywnie choreografię by wyjść na scenę i dobrze wypaść. Ale, aby dobrze wypaść, to trzeba się dobrze zaprezentować. Idąc w szpilkach stawiać tak kroki, aby chód był zrównoważony bez podskoków, praca rąk uporządkowana i oczywiście wyjście z gracją (są kobiety, które mają grację wrodzoną). Szlifów tych elementów brakuje mi po dziś dzień. I nie wiem dlaczego wciąż traktuje się te elementy po macoszemu? A one są tak ważne od pierwszych kroków na scenie po ostatnie. 

Nie wspomnę już o prezentacji dziewczyn, o szczegółach, o kontakcie z jurorami i publicznością. Standardem jest wyjście dziewczyny na scenę, jakkolwiek jej to wyjdzie, przejście przez nią i powrót za scenę. Dlaczego? Przecież te wszystkie składowe mają wpływ na ocenę kandydatki!

Kiedyś zapytałam organizatora półfinałów jednego z konkursu Miss, na czym polegają przygotowania do finału. Całą uwagę skupił na Gali, żeby dziewczyny dobrze wykonały układy choreograficzne, perfekcyjnie pokazały kreacje od sponsorów. Ale nie padło najważniejsze: żeby kandydatki dobrze siebie zaprezentowały.

Potem widzimy efekt: skacząca na szpilkach uczestniczka, machająca jedną ręką bo druga wisi bezwładnie, przemykająca po scenie byle szybciej.

Czy doczekam konkursu, w którym każda z uczestniczek wyjdzie na scenę z gracją, ze spokojem w nogach i rękach? Obdarzy jury i widzów spojrzeniem, wytrzyma chwilę prezentując swoją osobę? Bo przecież to nie szata jest najważniejsza!

Może Ci się spodobać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *