Życiowy „duet”

Ja i „ona”, MENOPAUZA. Jest ze mną od roku. Bezczelnie weszła w moje życie z butami! I co najgorsze, nie mogę jej wyprosić😏

Zadomowiła się na dobre, w dupie, w cyckach i w duszy. Jest i już. Nie wiedziałam jak z nią żyć. Zaczęłam czytać, pytać. I dowiedziałam się, że będzie ze mną jeszcze co najmniej 10 lat. Nie miałam innego wyjścia jak zaprzyjaźnić się z nią. Stała się moją koleżanką z przymusu. Jest ze mną zawsze i wszędzie, zazwyczaj wtedy, kiedy nie chcę😏. Ale, akceptując ją, żyję z większą świadomością jej zachowań, które chcąc nie chcąc zaakceptowałam. Nie wiem wprawdzie czym jeszcze może mnie zaskoczyć, ale postanowiłam brać wszystko na klatę. Nie chciałam stosować HTZ, chciałam dalej żyć normalnie.
Pomogłam sobie niekonwencjonalną metodą, która stała się dla mnie jedynym alternatywnym rozwiązaniem. Sięgnęłam po „zielonki”, które dokarmiają moja „koleżankę”, a mnie, w tym duecie, żyje się dużo lepiej. Nie poddaję się jej emocjom, choć czasem bywa trudno. Staram się by górę brały moje.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że jest już lepiej Nagła zmiana drogi życia „ we dwie” to wiele nieprzewidywalnych sytuacji, zwłaszcza emocjonalnych. Ale moje doświadczenie pokazało, że godząc się na taką „koleżankę”, biorąc ją taką, jaką jest, życie może stać się lżejsze. Walka z wiatrakami nigdy nie dała sukcesu, a kompromis może go przynieść zdecydowanie szybciej.

Pokochałam swoje cycki, dupę i zajrzałam w głąb w swojej duszy. Mogę śmiało powiedzieć, że zaakceptowałam życiowy duet.

Może Ci się spodobać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *