Włosów potyczki ze słońcem

Modny w Renesansie tzw. wenecki blond Włoszki zawdzięczały wielogodzinnym kąpielom słonecznym. Gdyby jednak wiedziały o rujnującym wpływie słońca na włosy, to co my wiemy dzisiaj, być może nieco by pohamowały swoje modniarskie zapędy. Oczywiście tylko „być może”, bo przecież kobieta dla urody zniesie naprawdę wiele. 

Wspomniany wyżej żmudny proceder uzyskiwania weneckiego blondu jest tego najlepszym przykładem. Otóż w XV wieku ówczesne modne damy wynalazły niezwykle skuteczny sposób na rozjaśnianie włosów: wielokrotnie moczyły je w słonej morskiej wodzie a później godzinami suszyły na słońcu. Wymyślono nawet do tego celu specjalny kapelusz z samym rondem, na które wykładało się mokre pasemka, żeby jeszcze skuteczniej eksponować je na promienie UV. Słońce stopniowo rozjaśniało włosy, by w końcu po żmudnych staraniach nadać im złocisty odcień, przypominający nieco niedopieczoną skórkę chleba, czyli tzw. wenecki blond, inaczej zwany „filo d’oro”. 

Jednak współcześnie chyba już żadna kobieta nie zdecydowałaby się na ten wprawdzie naturalny, ale jednak dosyć niszczycielski sposób zmiany ich koloru. I słusznie. Bowiem włosy stanowczo nie lubią nadmiaru słońca.

Co za dużo to niezdrowo

To stare porzekadło znakomicie ilustruje to, co nadmiar słońca wyczynia z włosami. Przede wszystkim osłabia je niszcząc dającą im odporność keratynę. Pod wpływem promieniowania UV destrukcji ulega również tzw. cement międzykomórkowy, który na co dzień utrzymuje spójność łusek włosowych, dzięki czemu są one nieprzepuszczalne. Jakby tego było mało, to jeszcze powoduje blaknięcie pigmentów – zarówno naturalnych, jak i tych wchodzących w skład farb koloryzujących. W efekcie włosy szybciej tracą kolor i blask, stają się kruche, przesuszone, łamliwe oraz znacznie mniej odporne na czynniki zewnętrzne. Inaczej mówiąc zamieniają się w siano. 

Jeszcze gorzej gdy słoneczne promienie padają na mokre włosy. Wtedy bowiem zachodzą w nich reakcje chemiczne podobne do tych, które mają miejsce podczas tlenienia. Cząsteczki wody generują wówczas wolne rodniki, które uszkadzają włókna keratynowe stanowiące  podstawowy budulec włosa. Warto przy tym wiedzieć, że sama woda – słona czy chlorowana nie ma aż tak niszczących właściwości. Dopiero jej połączenie ze słońcem to już prawdziwa katastrofa dla włosów.   

Osobną kwestią jest jeszcze kolor włosów. Ciemne zawierają bowiem znacznie więcej melaniny niż jasne a to właśnie ona działa jak naturalny filtr ochronny. Przy czym dotyczy to wyłącznie naturalnych pigmentów, ponieważ sztuczne barwniki już takiej funkcji nie pełnią. Kąpiele słoneczne wyjątkowo źle znoszą także włosy po zabiegach chemicznych, np. rozjaśnione lub po trwałej ondulacji.   

Chronić, chronić i jeszcze raz chronić

Najprostszym sposobem ochrony włosów przed skutkami nadmiaru słońca jest noszenie nakrycia głowy. Nie jest to jednak metoda doskonała i w stu procentach skuteczna należy bowiem pamiętać, że materiał (czy to bawełna czy to pleciona słomka) także w jakimś procencie przepuszcza promienie UV. Dlatego dużo lepszym rozwiązaniem jest stosowanie kosmetyków do włosów zawierających filtry przeciwsłoneczne. Są to środki podobne do tych, które znajdują się w kremach do opalania, tyle że tak skomponowane aby dobrze osadzały się na powierzchni włosa i były wodoodporne. Na rynku są już dostępne całe gamy takich specyfików: od szamponów i odżywek, poprzez pianki i żele do stylizacji, po lakiery czy tzw. mgiełki, które rozpyla się na włosach tuż przed wyjściem na plażę. Przy okazji pełnią one funkcję pielęgnacyjną, ponieważ obok filtrów fotoochronnych zawierają także działające osłonowo ceramidy oraz witaminy, mikroelementy i wyciągi roślinne.
Autor: Izabella Jarska

Może Ci się spodobać

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *